Jeszcze dobrze nie zdążyliśmy odetchnąć po ostatniej dużej akcji łapania, leczenia, kastrowania na ul. Buskiej, a już tuż za rogiem na ul. Gajowickiej musieliśmy pomagać kolejnym kocim bidom. Akcja powoli dobiega końca. Udało nam się złapać 20 kotów. Akcja była trudna, ponieważ stadem zajmuje się starsza karmicielka. Niejednokrotnie trudno było nam się porozumieć.

Akcje rozpoczęliśmy w kwietniu. Jak to zawsze bywa, nie udało nam się jednej nocy złapać wszystkich kotów. Trwało to kilka miesięcy. Wiedzieliśmy, że niektóre kotki są ciężarne. Zależało nam, aby złapać je jak najszybciej. Doskonałym przykładem jest Kolesia, kotka bardzo mądra. Trudno było nam ją złapać. W międzyczasie zdążyła zajść dwa razy w ciąże i urodzić cudowne kocięta.

Jej pierwszy miot to Amaro, Odil, Aurora, Cirus. W kolejnym pojawiła się Kiara, Clemont, Bambina, Calinek. Calinek był najmniejszym kociakiem ważył, zaledwie 475g, a miał 8 tygodni. Jego rodzeństwo ważyło ponad 900g. Był cały zapchlony, miał wszoły, biegunkę. Jego stan był agonalny. Szybko znaleźliśmy DT, który doprowadził maleństwo do odpowiedniego stanu. Maluszek wymagał podawania kroplówek, witamin, dokarmiania i ogrzewania.

Kolejną wzruszającą historią jest Majus. Został on odłowiony z dwoma braciszkami. Kocurek wykazywał objawy neurologiczne: przekrzywiona głowa i kręcenie się w kółko, problemy z równowagą. Został wykonana tomografia głowy. Wyniki były dramatyczne. W kocim uchu przestrzeń zew. wew. i środkowa ucha zawalona nieznana substancja, która przebiła się również do zatoki nosowej. Doktor stwierdziła, że zabieg będzie wyzwaniem. Zabieg obarczony jest wysokim ryzykiem. Otwarcie twarzoczaszki jest bardzo skomplikowane, mogą wystąpić różne komplikacje. Ten zabieg to dla niego jedyna szansa, ze względu, na to, że guzowata substancja rotuje i wypełnia całą przestrzeń. Majus jest bardzo przyjaznym kotem, pełnym woli życia, towarzyski i ciekawy świata. Pokazuje brzuszek, biega za wędka i jest cudowny. Jednak często odpoczywa i szuka odosobnionego miejsca, wtedy przesypia wszystkie swoje kocie cierpienia. Zdecydowaliśmy się na operacje, która przebiegła pomyślnie. Majus szybko odzyskał siły, był idealnym pacjentem. Dawał sobie podawać leki i robić wszelkie inne zabiegi. Teraz Majus jest stabilny, jest tak samo przyjazny i chętny do zabaw jak przed zabiegiem. Jednak już nie towarzyszy mu ból i zmęczenie.

Bielinka to kolejna koteczka odłowiona na Gajowickiej. Bielinka młoda koteczka zaczęła przyspieszoną akcję porodowa z powodu upałów i przegrzania. Zaczęła rodzic w najgorszy upał na otwartym terenie. Kierownik instytutu szybko zauważył, co się dzieje i powiadomił nas. Szybko pojechałyśmy. Zastałyśmy kotkę w ciężkim stanie, odwodnioną, przegrzaną, oblepioną wodami płodowymi i krwią. Została szybko przewieziona do weterynarza. Niestety nie udało się uratować miotu. Po zabiegu Bielinka została zabrana do fundacji, gdzie pomału dochodziła do siebie.

Nasza wolontariuszka znalazła na ulicy małego Oseska 3-dniowego. Najprawdopodobniej kocia mama musiała się wystraszyć i gdy uciekała zostawiła dziecko. Trzy godziny czekałyśmy na matkę, jednak nie wróciła. Na szybko szukaliśmy domu tymczasowego, który byłby w stanie dokarmiać malucha co 2 godziny. Znalazł się na Śląsku u wspaniałej Pani Asi. Udało nam się szybko znaleźć transport. Cała akcja zamknęła się w 24h. Teraz już jest 3-miesięcznym pięknym kociakiem.

Akcja na ul. Gajowickiej była bardzo trudna. Przytrafiły nam się ciąże. Fundacja zamieniła się w koci żłobek. Po leczeniu, odrobaczeniu, kastracjach i sterylizacjach większość kociaków trafiła do adopcji, część wróciła do karmicielki, a część czeka nadal w fundacji na nowy dom.