Akcja Buska – 96 kotów wyleczonych, wysterylizowanych, zaszczepionych, w nowym domu

Interwencję na ulicy buskiej we Wrocławiu rozpoczęliśmy w czerwcu 2016 roku. Zostaliśmy poroszeni o pomoc dla dwumiesięcznego kociaka, który bytował w piwnicy i był w stanie krytycznym; miał stan zapalny oka w wyniku choroby zwanej kocim katarem (dokładnie jest to wirusowe zapalnie oka, Herpesvirus uszkadza gałkę oczną i doprowadza do ślepoty). W tym przypadku dla kociaka nazwanego Krzysio pomoc przyszła za późno. Oko musiało zostać amputowane. Krzyś został adoptowany i trafił do szczęśliwego domu.

Cała interwencja miała się zakończyć na tym jednym przypadku, jednak po przyjeździe na miejsce okazało się, że na tej krótkiej, wrocławskiej ulicy jest kocie zagłębie i koci horror. W każdym miejscu, spod każdego krzaka, samochodu, z piwnicznych okienek wychodziły koty, kocięta, kotki w ciąży. Przeżyliśmy prawdziwy szok. Nie mieliśmy wyboru, mimo że ta sytuacja bardzo obciążyła fundację. Nie stać nas na tak zmasowaną akcję z powodu braków finansowych i mocy przerobowej, fundacja FOP jest niewielka, działa tylko i wyłącznie na podstawie wolontariatu oraz utrzymuje się wyłącznie z darowizn.

Rozpoczęliśmy akcję odławiania kotów na wielką skalę. Odławialiśmy cyklicznie i systematycznie. Koty były bardzo chore, głównie z kocim katarem, ale również z innymi jednostkami chorobowymi, takimi jak: świerzb, zapalenie płuc, robaczyce, choroby narządowe, niewydolność nerek, zapalenie wątroby, idiopatyczne zapalenie dziąseł, atopowe zapalenie skóry oraz wady wrodzone serca. Wszystkie były wycieńczone z powodu głodu, zapchlone, miały rany zadane przez ludzi i z powodu kocich walk.

W tej sytuacji rozpoczęliśmy współpracę ze spółdzielnią mieszkaniową, którą powiadomiliśmy o całej sytuacji. Spółdzielnia dostawała zgłoszenia od mieszkańców o kociej sytuacji, ale mimo dobrej woli nie potrafiła opanować problemu. Spółdzielnia poinformowała mieszkańców bloków o rozpoczętej akcji odławiania kotów i naszej obecności w piwnicach. Zaoferowała jednorazową pomoc finansową oraz jednorazowy zakup puszek, a także pomieszczenie, w którym można było przetrzymywać koty do leczenia i po zabiegach.

Odławianie kotów odbywa się głównie w nocy, koty łapane są w klatki łapki, za pomocą podbieraków i siatek specjalistycznych. Bywa, że kilka, kilkanaście nocy wolontariusz czekał, aż konkretny kot się złapie. Praca na Buskiej trwa codziennie po kilka godzin od półtora roku (karmienie, sprzątanie, leczenie, wizyty u weterynarza, odławianie), działa tam jeden, JEDEN wolontariusz.
Akcja trwa do tej pory.

W ciągu 1, 5 roku odłowiliśmy 96 kotów, z tego prawie 50 kociąt. Prawie wszystkie kocięta zostały adoptowane, część z nich przebywa jeszcze w fundacji, oczekując na adopcje. Dorosłe koty, które nie rokowały adopcyjnie zostały wypuszczone w miejsce bytowania, wypuściliśmy 10 kotów. Wszystkie koty zostały wykastrowanie, wysterylizowane, odrobaczone, wielokrotnie odpchlone, wyleczone, zaszczepione dwukrotnie przeciw chorobom zakaźnym ( panleukopenia, herpesvirus , kaliciwiroza).

Okres przebywania kota po odłowieniu do momentu zakończenia leczenia i w pełni gotowego kota do adopcji lub wypuszczenia w miejsce bytowania to okres minimum dwóch miesięcy. Dalego też z racji lokalowych, jak i finansowych odławianie jest uwarunkowane od wymienionych czynników. Priorytetem jest odławianie kociąt, które musza być socjalizowane, żeby nie zdziczały i miały większą szanse na adopcję. Kocięta w warunkach piwnicznych umierają z powodu chorób lub głodu, w wyniku zaginięcia matki. Również priorytetem było odłowienie kotek, które mogą rodzić trzy razy do roku, a po porodzie w ciągu ośmiu dni być już w ciąży. Kotka jest dojrzała do rozrodu w wieku ośmiu miesięcy, co jest wielkim obciążeniem i zagrożeniem dla tak młodego organizmu. Kocury niewykastrowane w wyniku walk terytorialnych odnoszą śmiertelne rany oraz przyczyniają się do niekontrolowanego rozrodu. Musieliśmy odłowić więc wszystkie. Każda tego typu akcja musi zostać doprowadzona do końca oraz być monitorowana w przypadku pojawienia się nowego kociego osobnika. „Niezrobione” do końca stado to koło zamknięte, po roku niekontrolowanego rozmnażania znaleźlibyśmy się w punkcie wyjścia.

Nasza fundacja cały czas kontroluje sytuację i odławia, według naszych danych zostały nam do odłowienia cztery koty. W tym roku mieliśmy tylko jeden miot kociąt, który wraz z matką został odłowiony.

Dziewięćdziesiąt sześć kotów odłowione, wyleczone, zaszczepione, wysterylizowane, objęte stałą opieką lub w domach stałych. Teraz spłacamy długi, dlatego poszukujemy darczyńców.